Badania to tylko jeden dzień przemkną jak zmrużenie oka, wierzę w to, staram się przynajmniej:)))
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 26 marca 2012
Kolejna wiosna...
Rok temu wychodziłam ze szpitala po drugiej operacji. Leczenie było oficjalnie zakończone. Boże jak ten rok szybko zleciał. Boże jak ten czas szybko mija. W tym tygodniu będę się rejestrować na badania kontrolne, staram się o nich nie myśleć. Wiosna, kije, basen, słońce. Sezon krótkich spodenek został rozpoczęty, kolorowe paznokcie, tylko o tym staram się myśleć. A za chwilę święta, majówka, wakacje...
sobota, 24 marca 2012
:)
Kawa wypita, dresy wciągnięte. Wybywamy z kijachami.
Ależ cudnie mi nie być już tą co o 7 kończy imprezę.
Małż się śmieje z nas, że już starzy jesteśmy. Tak, tak może i tak:)
I bardzo się z tego cieszę.
p.s waga znowu drgnęła w dół, więc lecę. :)))
niedziela, 18 marca 2012
Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty...
Nosz proszę państwa jak pięknie, jak ciepło:)))
Aż się chce wstać z wyra.
W związku z tak pięknym dniem, z samego rana odbębniliśmy z małżonkiem marsz z kijami.
Nasza kondycja nadal pozostawia wiele do życzenia:)
Ja zaległam na wyrze i nie mogę się zebrać do garów, celem ugotowania czegoś zdrowego i pożywnego, a zarazem zjadliwego dla typowego mięsożercy czyli mężczyzny:)
No więc wymyśliłam łososia i szpinak, dla mnie mniam mniam, a dla mego mięsożercy zobaczymy:)))
Czas się na nowo za siebie wziąć, ponieważ ostatnie kilka tygodni to była niezła wyżera, a nie dieta. No cóż, nie ma co się zniechęcać tylko brać do roboty. Tym bardziej, że kiedy zdrowo żyję jestem spokojniejsza o siebie, o swoje zdrowie. Gorzej jak poszalejemy:(, wtedy wyrzuty sumienia nie dają spokoju.
Z pozostałych spraw nic się nie dzieje, za około tydzień moja ulubiona kontrola. Ech, trza to jakoś przejść. Cała reszta jakoś idzie, oby na spokojnie i jak najdłużej:)))
Miłej niedzieli, wyłazić z domu!!!
niedziela, 11 marca 2012
Rano...
Miało być pięknie, miało być słońce, a mamy wiatr i deszcz:( Może za tydzień?
Wstałam dziś bladym świtem, wyszłam z psiakiem. Po drodze spotkaliśmy starszą panią z dwoma dużymi piesami. No i ta trójka dosłownie wpadła sobie w ramiona. I podeptała mi nowe buty, przepychając się u moich stóp:)
Tak się cieszyły, że widzą kogoś ze swojej ekipy, buziakom nie było końca. A czy widzieliście ten film jak jeden pies ciągnie przez autostradę drugiego, nieprzytomnego, potrąconego przez samochód?
Kocham zwierzynę wszelaką, psy w szczególności. Zwierze nigdy nie zrobi krzywdy bez celu, tylko dlatego że może. Człowiek i owszem:(
No i w związku z tym, że mamy ciągle rano mam dziś w planach dobry obiad i porządki w teczce z dokumentami, a właściwie w teczkach.
Bo ja tak mam, jak sobie na pólkach posprzątam to w głowie mam większy spokój. Miłej niedzieli...
piątek, 9 marca 2012
:)
Na wszystko brakuje mi czasu. Nie wyrabiam się z niczym.
Ach gdyby doba była dłuższa. Dziś w końcu piątek, dziś w końcu się wyśpię. Małż każe mi napisać, że trzepie właśnie piane z jajek:), jest wściekły bo nie mamy miksera, a gofry nam się zamarzyły.
Straszy mnie, że dostanę mikser na rocznicę ślubu:) Eche, pewnie, jeszcze czego:):)
Zbliżają się badania kontrolne, ale staram się jeszcze o nich nie myśleć, jeszcze nie. I tak stresu nie uniknę, więc chociaż staram się go odwlec w czasie. Pitu pitu, pitu:)
sobota, 3 marca 2012
Facet to ś...
Tydzień minął pod znakiem lekkiej obojętności w stosunku do siebie nawzajem. Zdałam sobie sprawę na ile rzeczy kobieta się po prostu godzi, wręcz akceptuje, uznaje za stan normalny.
O bożyczku, czy my jesteśmy jakieś powalone:)?
Zrozumiałam jeszcze, i tu bez obrazy proszę, że faceci to straszne dzieciaki. Może i idą na polowanie do supermarketu, może i upolują uciekającego im zamrożonego kurczaka, ale to jednak dzieci.
I tu nawet dzieci trochę samolubne, nastawione na ja, ja, ja!!!
No i ? No i nic!
Nic się nie da z tym zrobić, nic się nie da zrobić z babami tyż.
Więc po tygodniu dystansu, wszystko wróciło na swoje tory.
Mój bunt się skończył, nic nie dał, znowu przyjmuję obecny stan rzeczy za normalny, ale i wiem, że zbuntuję się jeszcze nie raz. Po coś widocznie ktoś tak to ułożył, zaplanował.
To brzmi jak jakiś babski manifest przeciw chłopom.
A więc nie! Ja chłopów uwielbiam, ubóstwiam, za małżem swym szaleje.
A to tam na górze to po prostu fakty, nie da się ukryć, nie da się przed tym zwiać. Babeczki moje Kochane, miłego weekendu i cierpliwości przede wszystkim:)
poniedziałek, 27 lutego 2012
Grupa wsparcia
Dobrze pisze Kowalska, że jesteście moją grupą wsparcia, dzięki:)
Wszyscy właściwie dobrze i mądrze piszą i bardzo to dla mnie ważne, szczególnie w gorszych chwilach, takich jak wczoraj.
Wczoraj bolało mnie wszystko.
Bolała mnie moja choroba.
Bolała mnie moja wściekłość na świat.
Bolał mnie mój związek.
Bolała mnie niesprawiedliwość.
Bolała mnie niepewna przyszłość, nadzieje, marzenia, które mogą się nie spełnić.
Cały dzień łaziłam z zaciśniętym żołądkiem, raz wściekła jak osa, a za chwilę obojętna.
Zawory puściły w czasie wieczornego mycia zębów. Łzy poleciały ciurem. Jeszcze chwila i umarłabym od ilości pasty wciągniętej szlochem do płuc. No i przeszło, wyryczałam, wyszlochałam, wyżaliłam się życiu.
A żal do życia mam przeogromny:) niestety:(
Ach te baby...
Subskrybuj:
Posty (Atom)